Wstęp: CULT ROZWOJU SS godne podziwu. Serca Pana Jezusa w Modern Times
"Będziecie czerpać z radością ze źródeł Zbawiciela" (Iz 12,3). Te słowa, z którym prorok Izajasz zapowiadał symbolicznie liczne i obfite błogosławieństwo Boga, który przyniósłby ery chrześcijańskiej, spontaniczny powrót do naszego umysłu, kiedy patrzymy na sto lat, które minęły od naszego im poprzednika Piusa IX, z przyjemnością schlebiać głosów świata katolickiego, był zadowolony z rozszerzenia i dokonania obowiązkowych dla całego Kościoła święto Najświętszego Serca Pana Jezusa
Niezliczone łask niebieskich to fakt, że cześć poświęcona Najświętszego Serca Pana Jezusa transfuzji do dusze wiernych, oczyszczając je, pocieszając ich wspaniałe pociechy i zachęcając ich do zakupu każdej cnoty. Możemy zatem pamiętać o mądrej decyzji Apostoła Jakuba: "Każdy dar dobry i wszelki dar doskonały jest z góry, od Ojca świateł" (Jk 1,17), słusznie zatem możemy zobaczyć w tym kulcie, który stał się uniwersalne i codziennie coraz bardziej żarliwe, dar, Słowa Wcielonego, naszego Zbawiciela i jedynym pośrednikiem Bożej łaski i prawdy Ojca Niebieskiego i ludzkości uczynił dla Kościoła, Jego Mistyczna Oblubienica w ostatnich stuleciach jego burzliwej historii. Dzięki temu darowi nieocenioną wartość, kościół można łatwo wykazać, spalanie miłości, że ma do jego Boskiego Założyciela, i odpowiadają w dużej mierze bardziej na zaproszenie, że ewangelista św nazywa wypowiedziane przez samego Jezusa Chrystusa: "W ostatnim dniu wielkiego święta, Jezus wstał i powiedział głośno: kto jest spragniony, przyjdzie do mnie i pić, kto wierzy we mnie. Jak mówi Pismo, z brzucha popłyną rzeki wody żywej niego. A powiedział to o Duchu, które powinny otrzymać wierzący w Niego "(J 7:37-39). Do słuchaczy Jezusa z pewnością nie było trudno dostrzec w jego słowach, które zawierały obietnicę źródło "wody żywej", które płynęły z serca, aluzja jasne z przewidywaniami, z którymi proroków Izajasza, Ezechiela i Zachariasza przewidzieć nadejście królestwa mesjańskiego, jak również typowe kamień, uderzył laską Mojżesza, cudownie nalał wody (por. Iz 12,3; Ez 47:1-12, Ks 13.1, Ex 17.1-7; 20,7 do 13 nm, 1 Kor 10,4, Rev 7.17, 22.1).
Bożej miłości w rzeczywistości źródła głównego w Duchu Świętym, który jest zarówno osobiste, jak miłość Ojca jest Syn w Trójcy all'augustissima. I słusznie, Apostoł, nawiązując do słów Jezusa Chrystusa udziela Ducha miłości do wylania miłości w duszach wierzących: "Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, że został nam dany "(Rz 5,5).
Ten ścisły związek, który w słowach s. Pisanie od miłości, która musi się palić w sercach chrześcijan, i Ducha Świętego, który jest miłość w swej istocie, wydaje się tak wspaniałe, Czcigodni Bracia, kameralny charakter tej służby, która w sprawie nadania Najświętszego Serca Pana Jezusa, jeśli prawdą jest, że kult rozważyć swoją istotę, jest aktem doskonałej cnoty religijności, gdyż wymaga absolutnego i bezwarunkowego podporządkowania i poświęcenia przez miłość do naszego naszego Boskiego Odkupiciela, który jest znakiem i symbolem, bardzo wyraziste, serce przebite, to równie prawdziwe, i w głębszym sensie, że ten kult polega na naszą odpowiedzią miłości na miłość Bożą. Ponieważ tylko w wyniku miłości dostaje pełne i doskonałe poddanie się domeną ludzkiego ducha Najwyższego Pana, to jest, kiedy uczucia w naszych sercach stosować się do woli Bożej, tak aby tworzyły niemal co z nim, jak jest napisane: "Ten, kto łączy się z Panem, jest z Nim jednym duchem" (1 Kor 6:17).
I. Fundacje i KULT zapowiada S. Serca Pana Jezusa w Starym Testamencie
1. Niezrozumienia prawdziwej natury kultu w sercu Jezusa przez niektórych chrześcijan
Ale podczas gdy Kościół zawsze się dużym oddaniem szacunku do Najświętszego Serca Pana Jezusa, tak aby ułatwić w każdy sposób powstawania i rozprzestrzeniania się wśród ludu chrześcijańskiego, nie powinny zawieść się otwarcie bronić się przed zarzutem tzw naturalizm i sentymentalizmu, Szkoda, że ten sam szacunek i cześć, zarówno w przeszłości i dziś, ten szlachetny religia cieszy się z niektórych chrześcijan, a czasem nawet wśród takich, którzy nawet mówią, że są animowane przez szczerą gorliwością o dobro religii katolickiej i ich uświęcenia.
"O, gdybyś znała dar Boży" (J 4,10). Oto, Czcigodni Bracia, ojca napomnienie, że my, wezwani przez boskie strażników skarbu wiary i pobożności, które Boskiego Odkupiciela powierzył swemu Kościołowi, z kolei z całą świadomością naszym obowiązkiem, do tych wszystkich naszych dzieci które, mimo że kult Najświętszego Serca Pana Jezusa, triumfu błędów i obojętność ludzi, przeniknęła w mistyczne ciało Zbawiciela, nadal karmić uprzedzenia o tym i nawet zaczęło postrzegać nie jako satysfakcjonujące, jeśli nie szkodliwe dla potrzeb najpilniejszych Kościoła i ludzkości w chwili obecnej. Niektóre z nich, w rzeczywistości, mylące lub zrównanie podstawowych charakter tego kultu z różnych form pobożności, że Kościół popiera i zachęca, ale nie wymaga, jak uznają, prawie wszystko niepotrzebne, że każdy może grać lub nie będzie, a reszta Szacujemy, że tego kultu jest uciążliwe i nie lub bardzo skromne korzyści, szczególnie dla bojowników w królestwie Bożym, dotyczy przede wszystkim poświęcić najlepsze siły ich ducha, ich środków i czasu na obronę i propagowanie katolickiej prawdy, rozprzestrzeniania chrześcijańskiej nauki społecznej i wzrostu tych praktyk i prac religii, które uznają za bardziej niezbędne dla naszych czasów, są też tacy, którzy zamiast rozpoznać w tym najbardziej skutecznych środków, aby oddać cześć dzieła odnowy i postępu moralności chrześcijańskiej, zarówno osób i rodzin, to za formy pobożności, a nie poczucie, że opanowały szlachetnych myśli i uczucia, a zatem bardziej odpowiednie dla kobiet odpowiednie dla ludzi wykształconych.
Wreszcie, są inni, którzy, wierząc, że ten kult, jak również związane z aktów pokuty, zadośćuczynienia i cnoty nazywają, a nie "biernego", ponieważ nie ma owoców niepozorny na zewnątrz, gdy uznają to mniej prawdopodobne, aby ożywić nowoczesnej duchowości, która jest odpowiedzialna Obowiązkiem otwarte i niestrudzonym dla triumfu wiary katolickiej i silną obronę moralności chrześcijańskiej, w środku społeczeństwa obojętności religijnej zanieczyszczonych, niezależnie od tego co zasadę dyskryminacji prawdy od fałszu w myśleniu i działaniu, przestrzeganie zasadami ateistycznego materializmu i sekularyzmu.
2. Oszacowanie i zasługi Papieży do kultu w Sercu Jezusa
Kto nie widzi, Czcigodni Bracia, uderzający kontrast między takich opinii i świadectw uznania dla publicznego kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa, wyznawaną przez naszych poprzedników na tym krześle prawdy? Kto ośmiela się sądzić niepotrzebne lub mniej nadaje się do naszych czasów, że nabożeństwo, które nie nasz Poprzednik Leon XIII im wahał się określić "praktyk religijnych encomiabilissima" i nie wahał się wskazać na środek dla tych, bardzo zła, które nawet dziś , a na pewno w szerszą i bardziej ostre, dotykają jednostki i społeczeństwa? "To nabożeństwo, które polecamy wszystkim, jak zapewniał, będzie korzystne dla wszystkich." Dodano także tych upomnień i pouczeń, które są dobrze przystosowane również do nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa: "W obliczu groźby poważnej klęski, które przez długi nawisy, że należy pilnie powołać na ich zapytać, pomoc jedynym, który ma moc je wygnać. I kto jeszcze mógł być, ale Jezus Chrystus, jedyny Syn Boga? "Ponieważ nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które możemy spodziewać się być zbawieni" (Dz 4,12). Dla niego, dlatego musi być używany, który jest drogą, prawdą i życiem "(Encyklika Sacrum Annum (25 maii 1899):. Acta Leonis 19 (1900), s. 71, 77-78).
Nie mniej godne pochwały i pożyteczne podsyca pobożność chrześcijańska, aby uznać ten kult nasz Poprzednik śp, Pius XI, który napisał w encyklice: "nie są zawarte w tej formy pobożności, kompendium wszystkich religii katolickiej; to norma życia bardziej doskonałego, stanowiące sposób jego dostarczenia dojść do głębszego poznania Chrystusa i najbardziej skutecznych środków do wyginania ich umysły, aby kochać go bardziej intensywnie i do naśladowania Go bliżej? "(Encyklika Redemptor iserentissimus (8 maii 1928 ). AAS 20 (1928), s. 167) Następnie, na pewno nie mniej niż nasi poprzednicy, tej wielkiej prawdy, stało się jasne, i godne uznania, a gdy zaczęliśmy pontyfikatu, w kontemplacji szczęśliwe i niemal triumfalnie wzrost Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa wśród ludu chrześcijańskiego, czuliśmy nasze serca pełne radości z wielu owoce zbawienia, które zostały uzyskane dla całego Kościoła, i tych naszych uczuć, z przyjemnością oczywiste już w naszej pierwszej Encyklice (por. .. Enc Summi Pontificatus, 20 października 1939:. AAS 31 (1939), str. 415). Lubię owoce w roku naszego pontyfikatu pełne nieszczęścia i cierpienia, ale także pełne niewypowiedzianej pociechy, nie spada w ilości lub jakości lub piękno, lecz rośnie. W rzeczywistości, kilka utworów z powodzeniem rozpoczęła w celu wspierania rozwoju tego samego kultu rośnie i szybko reagujący na potrzeby naszych czasów: to jest, stowarzyszeń kultury, pobożności i miłości, publikacje historyczne, ascetycznej i mistycznej , odpowiednich do tego celu; przebłagalnej pobożnych praktyk, i promowane przez apostolstwo modlitwy, których zapał jest szczególnie godny wyrażenia wzmianki o żarliwej pobożności głównie przy rodzinach, szkołach, a czasem nawet całe kraje potwierdziły sercu Najświętszego Jezusa, dla których wyrażenia czci często, lub za pomocą listów lub przemówień lub służyć do komunikatów radiowych, wyraziliśmy naszą gotowość do Ojca (por. AAS 32 (1940), s. 276, 35 (1943) , s. 170., 37 (1945), pp. 263-264, 40 (1948), pp. 501, 41 (1949), pp. 331 ..)
Dlatego też, widząc takie bogactwo wód leczniczych, czyli wylanie miłości niebiańskiej niebieskich, płynące z Serca Zbawiciela, bez natchnienia Ducha Bożego, ma wpływ na niezliczoną ilość dzieci Kościoła katolickiego, nie możemy powstrzymać się , Czcigodni Bracia, ojciec adres zaproszenie, aby dołączył do nas w rozwiązaniu hymn chwały i dziękczynienia do Boga żarliwą dawcą działania wszelkiego dobra, mówiąc z Apostołem: "On może zrobić wszystko, wiele więcej co prosimy czy rozumiemy, zgodnie z siłą, która sprawuje w nas, niech będzie chwała w kościele, w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki wieków. Amen "(Ef 3,20-21). Ale, po należytym dzięki Wszechmogącego, chcemy z tym encyklice was zachęcić i wszystkie umiłowane dzieci Kościoła do bardziej starannego rozważenia tych zasad doktryny zawarte w Piśmie Świętym, Ojcowie i teologowie, na którym prawie na solidnych podstawach, w oparciu o nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa Jesteśmy głęboko przekonani, że tylko wtedy, gdy światło Objawienia Bożego, weszliśmy głębiej w intymnej i istoty tego kultu, możemy wygodnie i w pełni docenić niezrównaną doskonałość i niewyczerpanej płodności w różnego rodzaju niebieskich łask, a tym samym czerpać z pobożnej medytacji i kontemplacji pochodzący z niego, dlaczego zasługuje na upamiętnienie setnej rocznicy pierwszego rozszerzenia w święto Najświętszego Serca Pana Jezusa Kościół powszechny.
W porządku, zatem zdrowa i refleksje w umysłach wiernych, karmione przez co mogą łatwiej zrozumieć prawdziwą naturę tego kultu i uzyskać bardziej obfite owoce, skupimy się przede wszystkim na stronach Starego i Nowego Testamentu, które ujawniają i zaproponować nieskończonej miłości Boga do człowieka, który nigdy nie możemy wystarczająco kontroli wielkości, to będziemy odnosić się do komentarza, który pozostał do ojców i doktorów kościoła w końcu stara się podkreślić ścisły związek między kształtem dopływów do serca pobożności i czci Boskiego Odkupiciela, że mężczyźni są zobowiązane do miłości, że on i inne osoby Trójcy Świętej mają w stosunku do wszystkich ludzi. Szacujemy, że po których świetle Pisma Świętego i tradycji podstaw elementów składowych tego najszlachetniejszą formą pobożności, będzie łatwiej dla chrześcijan wyciągnąć "z radością przez źródła Zbawiciela" (Iz 12,3); Doceniamy znaczenie, że kult Najświętszego Serca Pana Jezusa wykonany w liturgii Kościoła, w jego życiu wewnętrznym i zewnętrznym, a także w jego twórczości, więc łatwiej będzie im odebrać te owoce będzie oznaczać odnowy duchowej zdrowy w ich kostiumy, zgodnie z głosów pasterzy owczarni Chrystusa.
3. Miłość Boga, dominującym tematem kultu s. Serce w Starym Testamencie
Jeśli chcemy zrozumieć najpierw wartości zawarte w niektórych tekstów Starego i Nowego Testamentu w odniesieniu do tego kultu, musimy uświadomić sobie, że powodem kultu kościoła płaci latria do serca naszego Boskiego Odkupiciela. Jednak, jak dobrze wiecie, Czcigodni Bracia, że powód jest dwojaki. Ten, który jest wspólny dla innych członków święte ciało Jezusa Chrystusa, opiera się na zasadzie, że jego serce, jest szlachetna część ludzkiej natury, dołączył hypostatically osobie Słowa Bożego, jest więc godne jednym i tym samym kultem adoracji, z którymi Kościół czci osobie Wcielonego Syna Bożego. Jest to prawda wiary katolickiej, które zostały uroczyście zdefiniowane w soborach powszechnych w Efezie, a drugi w Konstantynopolu (stężony Ephesia Czy 8:.... Mansi, sacrorum Conciliorum bardzo duże Collectio, IV, 1083 C, CONC CONST 11 , może 9:. tamże, IX, 382 E).. Innym powodem, który należy szczególnie do serca Boskiego Odkupiciela, i dlatego zapewnia Komitetowi tytułu wszystkich swoich odbierać kult latria, wynika z faktu, że jego serce, bardziej niż jakikolwiek inny członek jego ciała, Naturalne jest indeks, który jest symbolem wielkiej miłości do człowieka. "Jest to związane z Najświętszego Serca Jezusowego, jak zauważył nasz Poprzednik Leon XIII im, wyraziste cechy symbolem i obrazem nieskończonej miłości Jezusa Chrystusa , która pobudza nas do spłacenia go z naszej miłości "(por. Enc Annum Sacrum:. Acta Leonis 19 (1900), str. 76).
Nie ma wątpliwości, że w świętych księgach nigdy nie pewien oznaki czci szczególnej czci i miłości, obdarzył serca fizycznego Słowa Wcielonego jako symbol miłości gorąco. Ale ten fakt, jeśli jest to tylko prawo do uznania otwarcie, musimy mieć dziwnego, ani w żaden sposób prowadzi nas do wątpliwości, że miłość, która jest głównym powodem tego kultu, zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie, nie jest wzmocniona i wpajane ze zdjęciami, silnie przeniesiony przez duchy. Obrazy te, ponieważ są one zawarte w świętych księgach, które zapowiada przyjście Syna Boga stał się człowiekiem, można uznać za zapowiedź tego, co miało być najszlachetniejszych symbol i wskaźnik miłości Bożej, która jest najbardziej święte i adorable Serce naszego Boskiego Zbawiciela .
W odniesieniu do celu naszej argumentacji, nie musimy przytoczyć wiele świadectw z ksiąg Starego Testamentu, które są zawarte w boskiej prawdy objawione przez Boga, ale szacujemy, wystarczy wskazać, że przymierze zawarte między Bogiem i Jego lud wybrany i zatwierdzony pokojowego z ofiar - których podstawowe prawa zostały wyryte na dwóch stołach ogłoszone przez Mojżesza (por. Wj 34,27 do 28) i interpretowane przez proroków - było wiele, jak również ograniczenia w oparciu o najwyższą władzę Boga i prawowitego posłuszeństwa człowieka, skonsolidowane i ożywione przez najszlachetniejszych pobudek miłości. Nawet dla ludu Izraela powód najwyższego jego posłuszeństwa wobec Boga miała być nie tyle strach przed karą boską, że grzmot i błyskawica miga ze szczytu Synaj i sprigionantisi wzbudziła w duszy, ale raczej obowiązkową miłość do Boga "Słuchaj, Izraelu: Pan, Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca swego iz całej duszy swojej i ze wszystkich sił. Te słowa, ja pozbyć się ciebie dziś, że będą w swoim sercu "(Pwt 6,4 do 6).
Nie należy więc dziwić, jeśli Mojżesza i Proroków, ludzi, którzy wybrali Doktora Anielskiego słusznie nazywa "największym" (Summa Theol., I-II, q. 2, a. 7, wyd. Leon., T. VIII , 1895, str. 34), zdając sobie sprawę, że podstawą całego prawa został wprowadzony w tym przykazaniu miłości, wszystkie opisane relacji między Bogiem i jego narodu, za pomocą porównań wyciągnąć z wzajemnej miłości między ojcem i synem lub miłość małżonków, a nie reprezentowanie ich w obrazy inspirowane surowej reguły najwyższego Boga lub z powodu strachu i sług nas wszystkich. Tak więc, na przykład, Mojżesz sam, w swoim słynnym hymnie wyzwolenia swego ludu z niewoli egipskiej, co oznacza, że jest to spowodowane przez Boga, używa tych słów i obrazów, które wypełniają umysł z emocji: "Com "szkolenia lotu orła na małe i leci nad nimi rozłożył skrzydła (Pan), Izrael podniósł i zaniósł go na ramionach" (Pwt 32,11). Ale chyba nikt lepiej niż Ozeasza proroków, ujawnia i opisuje z akcentami gwałtowną miłość Boga nigdy nie swoich ludzi. W rzeczywistości, język to najdoskonalszy wśród mniejszych proroków w głąb koncepcji i zwięzłość wypowiedzi, Bóg okazuje ludowi, wybrany miłości, który jest sprawiedliwy i święty Przypominamy, który jest właśnie miłość ojciec miłosierny i kochający, lub małżonka, którego honor jest gwałcona. t miłości, że daleko od chłodnego lub omdlenia na widok potwornej zdrady i zdrady wstyd, bo cię do zadawania zasłużona kara do winy: nie, aby je odrzucić i zrezygnować je dla siebie, ale tylko w celu zobacz panny młodej, który stał się obcy i niewiernych i niewdzięcznych dzieci, pokuty, oczyszczenia się i wrócić do niego dołączyć w odnowionym i silniejsze więzy miłości. "Gdy Izrael był dzieckiem, kochałam go z Egiptu wezwałem Syna mego. ... Zrobiłem go na pastwę Efraima, wziąłem je na ręce, ale nie rozumiem ostrożność, że mam z nich. Mam zwabił mnie z ograniczeń ludzi z więzów miłości. ... Będę leczyć swoje rany, Ja kocham je spontanicznie, bo gniew mój odwrócił się od nich. Będę jak rosa, Izrael zakwitnie jak lilia i zapuści korzenie roślin Libanu "(Oz 11,1.3-4; 14,5 do 6).
Akcenty jak echo w usta proroka Izajasza, gdy, grając jako przeciwieństwo Boga i uczucia narodu wybranego w te słowa: "Mówił Syjon:" Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał "To być może niewiasta zapomnieć o swym dziecku, aby nie czuć współczucia dla syna swego łona? I nawet jeśli nie może ono nigdy zapomnieć o tym, że nie zapomnę o tobie! "(Iz 49,14 do 15). Nie mniej ruchomych wyrażenia, z którymi autor Pieśni nad Pieśniami, wykorzystując symbolikę miłości małżeńskiej, pomalowane w żywych kolorach więzi wzajemnej miłości, do zjednoczenia z Bogiem i narodem, który wolał: "Jako lilia pośród cierni, tak moja miłość wśród córek! ... Jam miłego mego a mój miły jest mój, kto pastwiska wśród lilii. ... Mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, tak silna jak śmierć jest miłość, zazdrość bezwzględne jak w Otchłani: Jego to żar ognia i płomieni "(Ct 2.2; 6.2, 8.6).
Jednak tym przetargu, wspaniałymi i cierpliwa miłość Boga, który, pomimo powtarzających się oburzenie niewierności ludu Izraela, nigdy nie przyszedł do odrzucenia ostatecznie, choć oczywistego jak gwałtowne i wzniosłe, w istocie, że nie był preludium do miłości najbardziej gorliwych obiecanego Odkupiciela by wlać z jego kochającym sercem każdego, i że powinna stać się wzorem naszej miłości i podstawą Nowego Przymierza. W rzeczywistości, jedynym, który jest Jednorodzonym Ojca, Słowo Wcielone, "pełen łaski i prawdy" (J 1,14), o zbliżył się do niezliczonych mężczyzn uciśnionych przez grzech i nędzy, był w stanie wyjść z jego ludzkiej natury , hypostatically zjednoczonej z Jego Boską Osobą, "źródłem wody żywej", który obficie przepłukać spieczona ziemia i przekształcenie ludzkości w ogrodzie kwitnące i owocne. t u proroka Jeremiasza, który daleki zapowiedź tej wspaniałej cud, będzie to efekt dobroci i nieskończonej miłości Boga: "Na wieczną miłość Kochałem cię i tak wyciągnął mnie współczucia. ... Oto nadchodzą dni, mówi Pan, i wstrząsnąć domem Izraela iz domem judzkim nowe przymierze. ... To jest przymierze, że będę blisko z domem Izraela po tych dniach, mówi Pan: Umieszczę swe prawo w ich sercach, i zapisać je w swoich sercach, i będę ich Bogiem, a oni będą ludem moim ...; bo jestem za ich występki i grzechy nie wspomnę więcej "(Jr 31,3, 31,33 do 34).
II. LEGALNOŚĆ kultu Serca Pana Jezusa w NT I TRADYCJA
l. Miłość Boga w odkupieńczej tajemnicy Ewangelii
Ale tylko w Ewangelii dowiadujemy się z doskonałą klarownością, że nowe przymierze między Bogiem a ludzkością - w tym nie było zapowiedzią usankcjonowane symboliczne przymierze między Bogiem i ludem Izraela za pośrednictwem Mojżesza i ogłoszenie w Jeremiasza proroctwa - jest taki sam, do którego doszło za sprawą pogodzenia łaski Wcielonego Słowa. To przymierze jest, aby być cenionym nieporównanie szlachetniejszych i bardziej stałe, ponieważ w przeciwieństwie do poprzedniego, nie ma potwierdzonych w krew kozłów i cielców, ale w świętej krwi z niego, że te same spokojne i irracjonalne zwierzęta były pomyślane jako "Baranek który gładzi grzech świata "(J 1,29; Hbr 9,18 do 28, 10,1 do 17). Cóż, mesjańskie przymierza, nawet bardziej niż stare, wyraźnie przejawia się jako przymierze nie inspirowane przez uczucia zniewolenia i strachu, ale z tego przyjaźń powinna panować w stosunkach między ojcem i synem, karmione i pielęgnowane i skonsolidowanych bardziej szczodry dar Bożej łaski i prawdy, zgodnie z decyzją ewangelisty Jana: "Od pełni go wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Ponieważ Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa "(J 1:16-17).
Wprowadzony słowa "uczeń, którego Jezus miłował, i że podczas kolacji położył głowę na jego piersi" (J 21:23), w tajemnicy nieskończonej miłości Słowa Wcielonego, wydaje się czymś godnym i sprawiedliwym, sprawiedliwego i zbawienne, że zastanawiamy się trochę, czcigodni bracia, w kontemplacji tajemnicy, tak delikatne, tak aby, oświecony przez światło odbite na nim kartach Ewangelii, my również doświadczonych szczęśliwe spełnienie ślub, że sformułował Apostoł piśmie do Efezjan: "Niech Chrystus zamieszka w waszych sercach przez wiarę, i ty, będąc zakorzeniony i umocniony w miłość, stajesz się w stanie pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, wysokość i głębokość, zrozumienia i miłości Chrystusa , przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą "(Ef 3,17-19).
Tajemnica Bożego odkupienia jest przede wszystkim i oczywiście, tajemnica miłości jest tajemnicą, to jest po prostu miłość Chrystusa do Ojca w niebie, gdzie ofiara krzyża, oferowane w duchu miłości i posłuszeństwie, i obfity satysfakcji nieskończonej za grzechy ludzkości: "Chrystus cierpiał za miłość i posłuszeństwo, oferta coś Boga o większej wartości, które nie wymagały odszkodowania za wszystkie przestępstwa przeciwko Bogu ludzkości". To także miłości miłosiernej tajemnicy sierpnia Trójcy i Boskiego Odkupiciela wobec całej ludzkości, bo to jest całkowicie niezdolne do zadowolenia Boga za zbrodnie godne (Summa Theol., III, q. 48, a. 2:.. i Leon, t. XI, 1903, str. 464 por. Enc Miserentissimus Redemptor:... AAS 20 (1928), str. 170), Chrystusa, w niezgłębionej bogactwa zasług, które są nabywane przez wylanie jego krwi najcenniejsze, może przywrócić przymierza przyjaźni między Bogiem a ludźmi, którzy zostały naruszone po raz pierwszy w rajskim ogrodzie, na nieszczęśliwy upadek Adama i niezliczoną ilość razy, niewierność ludu wybranego. Dlatego też, Boskiego Odkupiciela - jako uzasadnione i doskonalić nasze mediator - ponieważ zgodnie z bodziec jest ostro miłości do nas, doskonale pogodzić obowiązki i zobowiązania ludzkości z prawami Boga, niewątpliwie autor tego wspaniałego pojednania boskiej sprawiedliwości i miłosierdzia, które jest absolutnej transcendencji tajemnicy naszego zbawienia, tak mądrze wyrażonych przez Fra lekarza w te słowa: "Należy zauważyć, że wyzwolenie człowieka przez mękę Chrystusa było wygodne zarówno dla Jego miłosierdzia niż jego sprawiedliwości. Sprawiedliwości przede wszystkim dlatego, że Chrystus zadowolony ze swojej pasji do winy ludzkości: a zatem sprawiedliwość Chrystusa, człowiek został uwolniony. W Miłosierdzia, a następnie, dlaczego nie jest w stanie poznać człowieka za grzech wszystkich natury ludzkiej, Bóg dał mu warsztat w osobie swego Syna. I był to znak wielkiego miłosierdzia, że jeśli chce przebacz nam nasze grzechy, nie wymagających żadnej satysfakcji. Tak jest napisane: "Bóg bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości, która doprowadziła nas, choć umarł, zmartwychwstał nam w Chrystusie" (Ef 2,4) "(Summa Theol, III, q. 46, a. 1 ad. 3: i Leon, t. XI, 1903, str. 436)...
2. Triple Odkupiciela miłości do człowieka: wrażliwy, duchowe i boskie
Ma, affinché possiamo veramente, per quanto è consentito a uomini mortali, “comprendere con tutti i santi, qual sia la larghezza e la lunghezza e l'altezza e la profondità” (Ef 3,18) dell'arcana carità del Verbo incarnato verso il suo celeste Padre e verso gli uomini macchiati di tante colpe, occorre tener ben presente che il suo amore non fu unicamente spirituale, come si addice a Dio, poiché “Dio è spirito” (Gv 4,24). Indubbiamente d'indole puramente spirituale fu l'amore nutrito da Dio per i nostri progenitori e per il popolo ebraico; perciò le espressioni di amore umano, sia coniugale sia paterno, che si leggono nei salmi, negli scritti dei profeti e nel Cantico dei cantici, sono indizi e simboli di una dilezione verissima ma del tutto spirituale, con la quale Dio amava il genere umano; al contrario, l'amore che spira dal Vangelo, dalle Lettere degli apostoli e dalle pagine dell'Apocalisse, dov'è descritto altresi l'amore del cuore di Gesù Cristo, non comprende solo la carità divina, ma si estende ai sentimenti dell'affetto umano. Per chiunque fa professione di fede cattolica, è questa una verità inconcussa. Il Verbo di Dio, infatti, non ha assunto un corpo illusorio e fittizio, come già nel primo secolo dell'èra cristiana osarono affermare alcuni eretici, attirandosi la condanna dell'apostolo san Giovanni con queste severissime parole: “Poiché sono usciti per il mondo molti seduttori, i quali non confessano che Gesù Cristo sia venuto nella carne: questi è il seduttore, è l'anticristo” (2Gv 7); ma realmente egli ha unito alla sua divina Persona una natura umana individua, integra e perfetta, concepita nel seno purissimo di Maria Vergine per virtù dello Spirito Santo (cf. Lc 1,35). Niente dunque mancò alla natura umana, assunta dal Verbo di Dio; in verità egli la possedette senza alcuna dimi nuzione, senza alcuna alterazione, tanto nei suoi elementi costitutivi spirituali quanto in quelli corporali, vale a dire: dotata di intelligenza e di volontà e delle altre facoltà conoscitive interne ed esterne; dotata parimenti delle potenze affettive e sensitive e di tutte le loro naturali passioni. È questo l'insegnamento della chiesa cattolica, sanzionato e solennemente confermato dai romani pontefici e dai concili ecumenici: “Integro nelle sue proprietà, integro nelle nostre” (S. LEO MAGNUS, Epist. dogrn. “Lectis dilectionis tuae” ad Flavianum, Const. Patr., 13 iun. 449: PL 54, 763; COD 78/20-21). “Perfetto nella divinità e perfetto nell'unianità” (CONC. CHALCED. (a. 451): MANSI, VII, 115 B; COD 86/18-19). “Tutto Dio (s'è fatto) uomo, e tutto l'uomo (sussiste in) Dio” (S. GELASIUS, Tract. III: “Necessarium” De duabus naturis in Christo: A. THIEL, Epist. rom. pont. a s. Hilaro usque ad Pelagium II, p. 532).
Non essendovi alcun dubbio che Gesù Cristo abbia posseduto un vero corpo umano, dotato di tutti i sentimenti che gli sono propri, tra i quali ha chiaramente il primato l'amore, è altresì verissimo che egli fu provvisto di un cuore fisico in tutto simile al nostro, non essendo possibile che la vita umana, priva di questo eccellentissimo membro dei corpo, abbia la sua connaturale attività affettiva. Pertanto il cuore di Gesù Cristo, unito ipostaticamente alla persona divina del Verbo, dovette indubbiamente palpitare d'amore e di ogni altro affetto sensibile; questi sentimenti però erano talmente conformi e consoni alla volontà umana ricolma di carità divina, e con lo stesso amore infinito che il Figlio ha in comune con il Padre e lo Spirito Santo, che mai tra questi tre amori si interpose alcunché di contrario e di discorde (Summa theol., III, q. 15, a. 4; q. 18, a. 6: ed. Leon., t. XI, 1903, pp. 189 et 237).
Tuttavia il fatto che il Verbo di Dio abbia assunto una natura umana vera e perfetta, e si sia plasmato e modellato un cuore di carne che, non meno del nostro, fosse capace di soffrire e di essere trafitto, questo fatto, diciamo, se non è posto e considerato nella luce che emana non solo dall'unione ipostatica e sostanziale, ma anche dall'umana redenzione, che è per cosi dire il complemento di quella, potrebbe ad alcuni apparire “scandalo” e “stoltezza”, come infatti tale sembrò “Cristo crocifisso” ai giudei e ai gentili (cf. 1Cor 1,23). Orbene, i documenti autentici della fede, perfettamente concordi con le divine Scritture, ci assicurano che il Figlio unigenito di Dio ha assunto la natura umana passibile e mortale in vista principalmente del sacrificio cruento della croce, che egli desiderava offrire allo scopo di compiere l'opera dell'umana salute. t questo del resto l'insegnamento espresso dell'Apostolo delle genti: “Poiché e chi santifica ei santificati provengono tutti da uno, è per questo che non ha scrupolo a chiamarli fratelli dicendo: “Annunzierò il tuo nome ai miei fratelli”. E ancora: “Eccomi io ei figliuoli che Dio mi ha dato”. Poiché dunque i figliuoli partecipano del sangue e della carne, anch'egli ne ebbe ugualmente parte. … Ne deriva che egli in tutto doveva essere fatto simile ai suoi fratelli, per diventare misericordioso e fedele sacerdote nelle cose divine, affinché fossero espiate le colpe del popolo. Proprio per il fatto di essere stato lui provato e avere sofferto, per questo può venire in aiuto a quelli che sono nella prova” (Eb 2,11-14.17-18).
3. La testimonianza dei santi padri in favore degli affetti sensibili del Verbo incarnato
I santi padri, veridici testimoni della divina rivelazione, compresero molto bene, dietro il chiaro insegnamento dell'apostolo Paolo, che il mistero dell'amore divino è in pari tempo il fondamento e il culmine sia dell'incarnazione, sia della redenzione. Infatti nei loro scritti sono frequenti e luminosi i passi nei quali si legge che lo scopo per cui Gesù Cristo assunse una natura umana integra e un corpo caduco e fragile come il nostro, fu appunto quello di provvedere alla nostra salvezza e di manifestare a noi nel modo più evidente il suo amore infinito, compreso quello sensibile.
S. Giustino, quasi facendo eco alle parole dell'Apostolo, scrive: “Noi adoriamo e amiamo il Verbo nato dall'ingenito e ineffabile Dio. Egli in verità si è fatto uomo per noi affinché, resosi partecipe delle nostre umane affezioni, recasse ad esse il rimedio” (Apol. 11, 13: PG 6, 465.). S. Basilio poi, il primo dei tre padri cappàdoci, afferma decisamente che gli affetti sensibili di Cristo furono a un tempo veri e santi: “Benché sia a tutti noto che il Signore ha assunto gli affetti naturali per confermare la realtà dell'incarnazione, vera e non fittizia; tuttavia egli respinse da sé gli affetti disordinati che inquinano la purezza della nostra vita, perché li ritenne indegni della sua incontaminata divinità” (Epist. 261, 3: PG 32, 972.). Anche per s. Giovanni Crisostomo, il più illustre decoro della chiesa antiochena, le emozioni sensibili cui andò soggetto il Redentore divino cooperarono mirabilmente a comprovare che egli aveva assunto una natura umana integra sotto ogni aspetto: “Infatti se egli non fosse stato della nostra natura, non avrebbe pianto per ben due volte” (In Ioann., hom. 63, 2: PG 59, 350.). Fra i padri latini meritano di essere ricordati coloro che la chiesa onora oggi tra i principali suoi dottori. Così s. Ambrogio vede nell'unione ipostatica la sorgente naturale degli affetti e commozioni sensibili cui andò soggetto il Verbo di Dio fatto uomo: “Pertanto, poiché egli assunse l'anima, ne assunse parimenti le passioni; in quanto Dio infatti, com'egli era, non avrebbe potuto né turbarsi né morire” (De fide ad Gratianum, 11, 7, 56: PL 16, 594.). Anche s. Girolamo dall'esistenza3. La testimonianza dei santi padri in favore degli affetti sensibili del Verbo incarnato
I santi padri, veridici testimoni della divina rivelazione, compresero molto bene, dietro il chiaro insegnamento dell'apostolo Paolo, che il mistero dell'amore divino è in pari tempo il fondamento e il culmine sia dell'incarnazione, sia della redenzione. Infatti nei loro scritti sono frequenti e luminosi i passi nei quali si legge che lo scopo per cui Gesù Cristo assunse una natura umana integra e un corpo caduco e fragile come il nostro, fu appunto quello di provvedere alla nostra salvezza e di manifestare a noi nel modo più evidente il suo amore infinito, compreso quello sensibile.
S. Giustino, quasi facendo eco alle parole dell'Apostolo, scrive: “Noi adoriamo e amiamo il Verbo nato dall'ingenito e ineffabile Dio. Egli in verità si è fatto uomo per noi affinché, resosi partecipe delle nostre umane affezioni, recasse ad esse il rimedio” (Apol. 11, 13: PG 6, 465.). S. Basilio poi, il primo dei tre padri cappàdoci, afferma decisamente che gli affetti sensibili di Cristo furono a un tempo veri e santi: “Benché sia a tutti noto che il Signore ha assunto gli affetti naturali per confermare la realtà dell'incarnazione, vera e non fittizia; tuttavia egli respinse da sé gli affetti disordinati che inquinano la purezza della nostra vita, perché li ritenne indegni della sua incontaminata divinità” (Epist. 261, 3: PG 32, 972.). Anche per s. Giovanni Crisostomo, il più illustre decoro della chiesa antiochena, le emozioni sensibili cui andò soggetto il Redentore divino cooperarono mirabilmente a comprovare che egli aveva assunto una natura umana integra sotto ogni aspetto: “Infatti se egli non fosse stato della nostra natura, non avrebbe pianto per ben due volte” (In Ioann., hom. 63, 2: PG 59, 350.). Fra i padri latini meritano di essere ricordati coloro che la chiesa onora oggi tra i principali suoi dottori. Così s. Ambrogio vede nell'unione ipostatica la sorgente naturale degli affetti e commozioni sensibili cui andò soggetto il Verbo di Dio fatto uomo: “Pertanto, poiché egli assunse l'anima, ne assunse parimenti le passioni; in quanto Dio infatti, com'egli era, non avrebbe potuto né turbarsi né morire” (De fide ad Gratianum, 11, 7, 56: PL 16, 594). Anche s. Girolamo dall'esistenza in Cristo di quelle affezioni sensibili trae l'argomento più persuasivo per asserire che egli aveva realmente assunta l'umana natura: Il Signore nostro, per manifestare che aveva veramente unita alla sua persona la natura dell'uomo, soggiacque veramente alla tristezza (cf. Super Matth. 26, 37: PL 26, 205). Sant'Agostino poi in modo particolare rileva l'intimo nesso che esiste tra le affezioni sensibili del Verbo incarnato e il fine dell'umana redenzione: “Ora il Signore Gesù assunse questi sentimenti della fragile natura umana, come la carne stessa che fa parte della inferma natura dell'uomo e la morte dell'umana carne, non spinto dal bisogno della sua condizione (divina), ma stimolato dalla sua libera volontà di usarci misericordia; allo scopo cioè di offrire in se stesso, al suo corpo che è la chiesa, di cui si degnò farsi capo, vale a dire, alle sue membra che sono i suoi santi ei suoi fedeli, il modello da imitare. In modo che se ad alcuno di loro, sotto l'assalto delle umane tentazioni, accadesse di rattristarsi e soffrire, non per questo stimasse di essersi sottratto all'influsso della sua grazia; e comprendesse che tali afflizioni non sono peccati, ma solo indizi dell'umana passibilità. Così il suo mistico corpo, simile a un coro di voci che s'accorda a quella di chi dà l'intonazione, avrebbe imparato dal suo proprio capo” (Enarr. in Ps. 87, 3: PL 37, 1111). Più concisamente, ma non meno efficacemente, manifestano la dottrina della chiesa i seguenti testi di san Giovanni Damasceno: “Certamente Dio mi ha assunto tutto, e tutto si è unito a tutto, affinché recasse la salvezza a tutto l'uomo. Poiché altrimenti non avrebbe potuto essere sanato, ciò che non fosse stato assunto” (De fide orth. 111, 6: PG 94, 1006). “Cristo, dunque, assunse tutto, per tutto santificare” (De fide orth., 111, 20: PG 94, 1081).
4. Simbolismo naturale del cuore di Gesù affermato velatamente nella s. Scrittura e nei santi padri
Bisogna tuttavia riconoscere che né gli autori sacri, né i padri della chiesa, sia nei testi riferiti sia in molti altri simili, che non abbiamo riportato, pur affermando chiaramente che Gesù Cristo fosse dotato di affezioni, che commovevano il suo animo, e pur mettendo in stretto rapporto l'assunzione dell'umana natura con lo scopo della nostra eterna salvezza prefissosi da Cristo, mai pongono in esplicito rilievo il nesso esistente tra gli affetti e il cuore fisico del Salvatore, così da indicare in esso espressamente il simbolo del suo amore infinito. Ma, se gli evangelisti e gli altri sacri scrittori non ci rivelano direttamente gli affetti vari che nel ritmo pulsante del cuore del Redentore nostro, non meno vivo e sensibile dei nostro, dovettero indubbiamente produrre le passioni del suo animo e il ridondante amore della sua duplice volontà, divina e umana, essi mettono però in evidenza l'amore e tutti gli altri sentimenti con esso connessi, cioè il desiderio, la letizia, la tristezza, il timore, l'ira, secondo che si manifestavano attraverso il suo sguardo, le parole, i gesti. E certamente il volto del nostro Salvatore adorabile fu certamente indice e quasi specchio fedelissimo di quelle affezioni, che, commovendo in vari modi il suo animo, a somiglianza di onde che si ripercuotono sulle opposte rive, raggiungevano il suo cuore santissimo e ne eccitavano i battiti. In verità, anche a proposito di Cristo, vale quanto l'angelico Dottore, ammaestrato dalla comune esperienza, osserva in materia di psicologia umana e dei fenomeni a essa connessi: “Il turbamento dell'ira raggiunge anche le membra esterne; e soprattutto si fa notare in quelle membra, nelle quali più apertamente si riflette l'influsso del cuore, come negli occhi, nel volto e nella lingua” (Summa theol., I-II, q. 48, a. 4: ed. Leon., t. VI, 1891, p. 306).
A buon diritto, dunque, il cuore del Verbo incarnato è considerato come il principale indice e simbolo di quel triplice amore, col quale il divino Redentore ha amato e continuamente ama l'eterno Padre e l'umanità. Esso, cioè, è anzitutto il simbolo di quell'amore divino, che egli ha comune con il Padre e con lo Spirito Santo, ma che soltanto in lui, perché Verbo fatto carne, si manifesta a noi attraverso il fragile e caduco corpo umano, “poiché in esso abita corporalmente tutta la pienezza della divinità” (Col 2,9). Inoltre, il cuore di Cristo è il simbolo di quell'ardentissima carità che, infusa nella sua anima, costituisce la preziosa dote della sua volontà umana ei cui atti sono illuminati e diretti da una duplice perfettissima scienza, la beata e l'infusa (cf. Summa theol., III, q. 9, aa. 1-3: ed. Leon., t. XI, 1903, p. 142). Finalmente – e ciò in modo ancor più diretto e naturale – il cuore di Gesù è il simbolo del suo amore sensibile, giacché il corpo di Gesù Cristo, plasmato nel seno castissimo della Vergine Maria, per opera dello Spirito Santo, supera in perfezione e quindi in capacità percettiva ogni altro organismo umano (cf. Summa theol, III, q. 33, a. 2 ad 3; q. 46, a. 6: ed. Leon., t. XI, 1903, pp. 342 et 433).
Edotti allora dai sacri testi e dagli autentici documenti della fede cattolica sulla perfetta consonanza e armonia regnante nell'anima santissima di Gesù Cristo, e sull'aver egli manifestamente diretto al fine della nostra Redenzione il triplice amore, noi possiamo con ogni sicurezza contemplare e venerare nel cuore del divin Redentore l'immagine eloquente della sua carità e il documento dell'avvenuta nostra redenzione, come pure quasi la mistica scala per salire all'amplesso di “Dio Salvatore nostro” (Tt 3,4). Perciò nelle sue parole, negli atti, negli insegnamenti, nei miracoli e specialmente nelle opere che più luminosamente testimoniano il suo amore per noi – come l'istituzione della divina Eucaristia, la sua dolorosa passione e morte, la donazione della sua santissima Madre, la fondazione della chiesa, la missione dello Spirito sugli apostoli e su tutti i credenti – in tutte queste opere, ripetiamo, noi dobbiamo ammirare altrettante testimonianze del suo triplice amore; e meditare con animo pieno d'amore i battiti del suo cuore, con i quali sembrò che egli misurasse gli attimi di tempo dei suo pellegrinaggio terreno, fino al supremo istante, in cui, come ci attestano gli evangelisti, “dopo aver di nuovo gridato con gran voce, disse: t compiuto. E chinato il capo, rese lo spirito” (Mt 27,50; Gv 19,30). Allora il battito del suo cuore si arrestò, e il suo amore sensibile rimase come sospeso fino all'istante della risurrezione gloriosa. Unitasi quindi nuovamente l'anima del Redentore vittorioso della morte al suo corpo glorificato, il cuore suo sacratissimo riprese il suo battito regolare e da allora non ha mai cessato né cesserà di significare con ritmo ormai divenuto per sempre calmo e imperturbabile, il triplice amore che vincola il Figlio di Dio al suo celeste Padre e all'intera comunità umana, di cui è, con pieno diritto, il mistico Capo.
III. PARTECIPAZIONE ATTIVA E PROFONDA DEL CUORE DI GESÙ ALLA MISSIONE SALVIFICA
1. Il cuore di Gesù simbolo di perfettissimo amore: sensibile, spirituale umano e divino, durante la vita terrena dei Salvatore
A teraz, Czcigodni Bracia, aby uchwycić najbardziej obfite owoce w naszych czasach te refleksje pocieszające, w kontemplacji intymnej zaangażowanie indugiamoci dość miał serca naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa do swojego życia emocjonalnego,, ludzkie i boskie w okresie swego ziemskiego życia i udział, że w chwili obecnej i na całą wieczność. Głównie ze stron Ewangelii jaśnieje światło powodzi i wzmocni nas, będziemy w stanie do przekazania w sanktuarium Bożego serca, gdzie można podziwiać Apostoła Narodów "bogactwo przekraczającej łaski [Boga], w życzliwość z nas w Jezusie Chrystusie "(Ef 2,7).
Adorable tętni serce z miłości do Jezusa Chrystusa, w jedności z Jego miłości ludzkiej i boskiej, kiedy, jak Apostoł mówi nam, jak tylko dziewicy Marii daje jej fiat wielkoduszny, Słowo Boże ", pojawiających się na świecie, mówi: "nie poświęciłby lub oferowanie, ale masz ciało ty przygotował mnie; całopalenia za grzech nie chcesz: rzekłem: Oto przychodzę (jak w początku książki jest napisane o mnie) do wykonania, lub Boże, Twoja wola ". I to tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa (zrobione) raz "(Hbr 10,5 do 7. 10). Także miłość sercem Zbawiciela, w doskonałej harmonii z uczucia jego woli ludzkiej i swoją miłość, kiedy splótł niebieskich rozmowy z jego łagodny matki, domku z Nazaretu i jego przybrany ojciec . Józef ulegał który nadaje się jako wierny partner w żmudnej pracy stolarza. Podobnie, pokonując trzy, że miłość w jej ciągłe wędrówki apostolskiej, wykonując niezliczone cuda wszechmocy, z kim i wskrzeszał umarłych, lub zwrócona do wszelkiego rodzaju choroby, w trwałe trudności, tolerowanie pot, głód pragnienia w godzinach nocy spędził na modlitwie w obecności Ojca Niebieskiego, i wreszcie w całkowitej wypowiedzi, oraz do przedstawienia i wyjaśnienia potraw, zwłaszcza te, które mówią nam o Jego miłosierdzie, jako przypowieść o zagubionej drachmy, zagubionych owiec i synu marnotrawnym. I rzeczywiście w te słowa i te działania, jak zauważa s. Grzegorza Wielkiego, objawił sercu Boga: "Czuję serce Boga w słowach Boga, że najbardziej naglący apel do eksperymentu do wiecznego szczęścia" (Epist nagrywania, Lib IV, str. 31. Theodorum do Medicum... PL 77, 706).
Palpitava ancor più d'amore il cuore di Gesù Cristo, quando dalle sue labbra uscivano accenti ispirati a un ardentissimo amore. Così, ad esempio, quando dinanzi allo spettacolo di turbe stanche e affamate esclamava: “Ho compassione di questo popolo” (Mc 8,2); e, nel rimirare la prediletta città di Gerusalemme, accecata dai suoi peccati e perciò votata all'estrema rovina, le rivolgeva questo rimprovero: “Gerusalemme, Gerusalemme, che uccidi i profeti e lapidi quelli che ti sono mandati, quante volte io pure volli adunare i tuoi figlioli come la gallina raduna i suoi pulcini sotto le ali e tu non hai voluto!” (Mt 23,37). Il suo cuore palpitava ancora di amore verso il Padre e di santo sdegno nel vedere il sacrilego commercio che si faceva nel tempio, a causa del quale rivolse ai profanatori queste severe parole: “Sta scritto: La mia casa sarà chiamata casa di orazione, e voi l'avete ridotta una spelonca di ladri” (Mt 21,13).
Ma di speciale amore e di timore palpitò il cuore di Gesù nell'imminenza dell'ora della passione, allorché, provando naturale ripugnanza dinanzi al dolore e alla morte ormai incombenti, esclamò: “Padre mio, se è possibile passi da me questo calice!” (Mt 26,39); palpitò poi d'invitto amore e di intensa afflizione quando, al bacio del traditore egli oppose quelle ultime sublimi parole, che suonarono come un ultimo invito rivolto dal misericordiosissimo suo cuore all'amico che con animo empio, fedifrago e sommamente ostinato si accingeva a consegnarlo nelle mani dei carnefici: “Amico, a che sei venuto? Con un bacio tradisci il Figlio dell'uomo?” (Mt 26,50; Lc 22,48); palpiti invece di tenero amore e di profonda commiserazione furono quelli che commossero il cuore del Salvatore, quando alle pie donne, che ne compiangevano l'immeritata condanna al tremendo supplizio della croce, diresse queste parole: “Figlie di Gerusalemme, non piangete su di me, ma piangete su voi stesse e sui vostri figli. … Perché se si tratta così il legno verde, che ne sarà del secco?” (Lc 23,28.31).
Ma è soprattutto sulla croce che il divin Redentore sente il suo cuore, divenuto quasi torrente impetuoso, ridondare dei sentimenti più vari, cioè di amore ardentissimo, di angoscia, di misericordia, di acceso desiderio, di quiete serena, come ci manifestano apertamente le seguenti sue parole: “Padre, perdona loro, perché non sanno quello che fanno” (Lc 23,34); “Dio mio, Dio mio, perché mi hai abbandonato?” (Mt 27,46); “Ti dico in verità, oggi sarai con me in paradiso” (Lc 23,43); “Ho sete” (Gv 19,28); “Padre, nelle tue mani raccomando lo spirito mio” (Lc 23,46).
2. L'Eucaristia, la Vergine madre, il sacerdozio: doni del cuore amantissimo di Gesù
E chi potrebbe degnamente descrivere i palpiti del cuore divino del Salvatore, indizi certi del suo infinito amore, nei momenti in cui egli offriva all'umanità i suoi doni più preziosi: se stesso nel sacramento dell'Eucaristia, la sua santissima madre e il sacerdozio?
Ancor prima di mangiare l'ultima cena con i suoi discepoli, al solo pensiero dell'istituzione del sacramento del suo corpo e del suo sangue, la cui effusione avrebbe sancito la nuova Alleanza, il cuore di Gesù aveva avuto fremiti d'intensa commozione, da lui rivelati agli Apostoli con queste parole: “Ho desiderato ardentemente di mangiare questa Pasqua con voi, prima di patire” (Lc 22,15); ma la sua commozione dovette raggiungere il colmo, allorché “prese del pane, rese grazie, lo spezzò e lo diede loro dicendo: Questo è il mio corpo, dato per voi. Fate questo in memoria di me. Similmente, dopo la cena, diede la coppa dicendo: Questo calice è il nuovo patto nel sangue mio, che sarà sparso per voi” (Lc 22,19-20).
Si può quindi affermare a buon diritto che la divina Eucaristia, sia come sacramento sia come sacrificio, di cui egli stesso è dispensatore e immolatore, “da dove sorge il sole fin dove tramonta” (Mal 1,11), come pure il sacerdozio sono doni palesi del cuore sacratissimo di Gesù.
Ma anche Maria, l'alma madre di Dio e madre nostra amantissima, è, come dicemmo, un dono preziosissimo dei cuore sacratissimo di Gesù. Era giusto infatti che colei, che era stata la genitrice del Redentore nostro secondo la carne, ea lui era stata associata nell'opera di rigenerazione dei figli di Eva alla vita della grazia, fosse da Gesù stesso proclamata madre spirituale dell'intera umanità. Ben a ragione quindi scrive di lei sant'Agostino: “Indubbiamente ella è madre delle membra del Salvatore, che siamo noi, poiché con la sua carità ha cooperato affinché avessero la vita nella chiesa i fedeli, che di quel capo sono le membra” (De sancta virginitate, VI: PL 40, 399).
All'incruento dono di sé, poi, sotto le specie del pane e del vino, il Salvatore nostro Gesù Cristo volle aggiungere, come suprema testimonianza della sua profonda, infinita dilezione, il sacrificio cruento della croce. Così facendo, egli dava l'esempio di quella sublime carità, che aveva indicato ai suoi discepoli come meta finale dell'amore con queste parole: “Nessuno ha un amore più grande di questo, di uno che dia la vita per i suoi amici” (Gv 15,13). Pertanto l'amore di Gesù Cristo Figlio di Dio svela con il sacrificio del Golgota, e nel modo più eloquente, l'amore stesso di Dio: “Da questo abbiamo conosciuto l'amore di Dio, perché egli ha dato la sua vita per noi, e così noi dobbiamo dare la nostra vita per i fratelli” (1Gv 3,16). E in realtà il nostro divin Redentore è stato confitto al legno della croce più dal suo amore che dalla violenza dei suoi carnefici; e il suo volontario olocausto è il dono supremo che il suo Cuore ha fatto a ogni singolo uomo, secondo l'incisiva sentenza dell'apostolo: “Il Figlio di Dio mi ha amato e ha dato se stesso per me” (Gal 2,20).
3. La chiesa ei sacramenti sono doni dei cuore di Gesù
Non vi può essere dunque alcun dubbio che il cuore sacratissimo di Gesù, compartecipe così intimo della vita del Verbo incarnato, e perciò assunto quasi a strumento congiunto della Divinità, non meno delle altre membra dell'umana natura, nel compimento di tutte le sue opere di grazia e di divina onnipotenza (cf. Summa theol., III, q. 19, a. 1: ed. Leon., t. XI, 1903, p. 329), sia anche divenuto il simbolo legittimo di quella immensa carità, che spinse il Salvatore nostro a celebrare nel sangue il suo mistico matrimonio con la chiesa: “Egli ha accettato la passione, per l'ardente desiderio che aveva di unire a sé la chiesa come sua sposa” (Summa theol., Suppl., q. 42, a. 1 ad 3: ed. Leon., t. XII, 1906, p. 81). La Chiesa quindi, vera ministra del sangue della redenzione, è nata dal cuore trafitto del Redentore; e dal medesimo è parimenti sgorgata in sovrabbondante copia la grazia dei sacramenti, che trasfonde nei figli della chiesa la vita eterna, come ben ci ricorda la sacra liturgia: “Dal cuore trafitto nasce la chiesa a Cristo congiunta. … Tu, che dal tuo cuore fai sgorgare la grazia” (Hymn, ad Vesp. Festi Ss.mi Cordis Iesu). Di questo simbolismo, non ignoto nemmeno agli antichi padri e scrittori ecclesiastici, il Dottore comune, facendosi loro fedele interprete, scrive: “Dal lato di Cristo sgorgarono l'acqua, simbolo di spirituale abluzione e il sangue, simbolo di redenzione. Perciò il sangue ben si addice al sacramento dell'Eucaristia; l'acqua, invece al sacramento del battesimo, che però mutua la sua virtù purificatrice dalla virtù del sangue di Cristo” (Summa theol., III, q. 66, a. 3 ad 3u': ed. Leon., t. XII, 1906, p. 65). Quanto è stato qui scritto del lato di Cristo, trafitto e aperto dal soldato, deve similmente dirsi del suo cuore, raggiunto dal colpo di lancia, vibrato proprio allo scopo di accertare la morte di Gesù Cristo crocifisso. Pertanto, la ferita del cuore sacratissimo di Gesù, ormai spirato, doveva rimanere nei secoli la vivida immagine di quella spontanea carità, che aveva indotto Dio stesso a dare il suo Unigenito per la redenzione degli uomini, e con la quale Cristo amò noi tutti con amore sì veemente, da offrirsi come vittima di immolazione cruenta sul Calvario: “Cristo amò noi, e diede se stesso per noi, oblazione e sacrificio a Dio, profumo di soave odore” (Ef 5,2).
4. Il cuore di Gesù simbolo dei suo triplice amore per l'umanità nella vita gloriosa
Dopo che il Salvatore nostro ascese al cielo e si assise alla destra del Padre nello splendore della sua umanità glorificata, non ha cessato di amare la chiesa, sua sposa, anche con quell'ardentissimo amore che palpita nel suo cuore. Egli, infatti, ascese al cielo recando nelle ferite delle mani, dei piedi e del costato i trofei luminosi della sua triplice vittoria: sul demonio, sul peccato e sulla morte; e recando altresì nel suo cuore, come riposti in un preziosissimo scrigno gli immensi tesori di meriti, frutti di quel medesimo suo triplice trionfo che adesso dispensa in larga copia al genere umano redento. t questa la verità consolante, di cui si fa assertore, l'Apostolo delle genti, quando scrive: “Ascendendo in alto portò via schiava la schiavitù, dette donativi agli uominiÖ . Colui che discese è lo stesso che ascese sopra tutti i cieli, affinché riempisse tutte le cose” (Ef 4,8.10).
5. I doni dello Spirito Santo sono anche doni del cuore adorabile di Gesù
La donazione dello Spirito Santo, fatta ai discepoli, è il primo segno perspicuo della munifica carità del Salvatore dopo la sua trionfale ascensione alla destra del Padre. Infatti, dopo dieci giorni lo Spirito paraclito dato dal Padre discende sugli Apostoli radunati nel cenacolo, secondo quanto Gesù aveva promesso nell'ultima cena: “Io pregherò il Padre ed egli vi darà un altro Paraclito perché rimanga in eterno con voi” (Gv 14,16). Il quale Spirito paraclito essendo l'amore mutuo personale, con il quale il Padre ama il Figlio e il Figlio il Padre, da ambedue è inviato e sotto il simbolo di lingue di fuoco investe gli animi dei discepoli con l'abbondanza della divina carità e degli altri celesti carismi. Ma questa infusione di suprema carità emana anche dal cuore del Salvatore nostro, “in cui sono nascosti tutti i tesori della sapienza e della scienza” (Col 2,3). Questa carità pertanto è dono a un tempo dei cuore di Gesù e del suo Spirito. A questo comune Spirito del Padre e del Figlio si devono in primo luogo e l'origine della chiesa e la sua mirabile propagazione in mezzo a tutte le genti pagane, prima contagiate dall'idolatria, dall'odio fraterno, dalla corruzione dei costumi e dalla violenza. t la carità divina, dono preziosissimo del cuore di Cristo e del suo Spirito, che ha ispirato agli apostoli e ai martiri la fortezza eroica nel predicare e nel testimoniare la verità del Vangelo, sino all'effusione del sangue; ai dottori della chiesa lo zelo ardente per la chiarificazione e la difesa della fede cattolica; ai confessori la pratica delle più elette virtù e il compimento delle imprese più utili e più ammirabili, proficue alla propria santificazione e alla salute temporale e eterna del prossimo; alle vergini, infine, la rinunzia pronta e gioiosa a tutte le delizie dei sensi allo scopo di consacrarsi unicamente all'amore del celeste Sposo. A questa divina carità, che ridondando dal cuore del Verbo incarnato si riversa per opera dello Spirito Santo negli animi di tutti i credenti, l'apostolo delle genti scioglie quell'inno di vittoria che celebra in pari tempo il trionfo di Gesù Cristo capo e dei membri del suo mistico corpo su quanto ostacola l'instaurazione del regno divino dell'amore fra gli uomini: “Chi ci separerà dall'amore di Cristo? La tribolazione o l'angoscia o la fame o la nudità o il pericolo o la persecuzione o la spada?… Ma in tutte queste cose siamo più che vincitori per opera di colui che ci ha amati. Poiché io sono persuaso che né morte, né vita, né angeli, né principati, né virtù, né cose attuali, né future, né fortezza, né altezza, né profondità, né alcun'altra creatura potrà separarci dall'amore di Dio in Cristo Gesù Signor nostro” (Rm 8,35.37-39).
6. Il culto al cuore di Gesù è il culto della persona dei Verbo incarnato
Nulla dunque ci vieta di adorare il cuore sacratissimo di Gesù, in quanto è compartecipe e il simbolo naturale e più espressivo di quella inesausta carità, che il divin nostro Redentore nutre tuttora per il genere umano. Esso infatti, benché non sia più soggetto ai turbamenti della vita presente, è sempre vivo e palpitante, e in modo indissolubile è unito alla persona del Verbo di Dio e, in essa e per essa alla divina sua volontà. Perciò, essendo il cuore di Cristo ridondante di amore divino e umano, e ricolmo dei tesori di tutte le grazie, conquistati dal Redentore nostro con i meriti della sua vita, delle sue sofferenze e della sua morte, è senza dubbio la sorgente di quella perenne carità, che il suo spirito diffonde in tutte le membra del suo corpo mistico.
Nel cuore pertanto del Salvatore nostro vediamo in qualche modo riflessa l'immagine della divina persona dei Verbo, come pure l'immagine della sua duplice natura, l'umana cioè e la divina; e vi possiamo ammirare non soltanto il simbolo, ma anche quasi una sintesi di tutto il mistero della nostra redenzione. Adorando il cuore sacratissimo di Gesù, in esso e per esso noi adoriamo sia l'amore increato del Verbo divino, sia il suo amore umano con tutti gli altri suoi affetti e virtù, poiché e quello e questo spinse il nostro Redentore a immolarsi per noi e per tutta la chiesa sua sposa, conforme alla sentenza dell'Apostolo: “Cristo amò la chiesa e diede se stesso per lei per santificarla purificandola col lavacro dell'acqua mediante la parola di vita, per farsi comparire davanti la sua chiesa tutta gloriosa, affinché sia senza macchia, senza ruga o alcunché di simile, ma santa e immacolata” (Ef 5,25-27).
Come Cristo ha amato la chiesa, cosi egli l'ama tuttora intensamente con quel triplice amore di cui abbiamo parlato; ed è appunto questo amore che lo stimola a farsi nostro avvocato (cf. 1Gv 2,1), per conciliarci dal Padre grazie e misericordia, “essendo sempre vivo per intercedere in nostro favore” (Eb 7,25). Le preghiere che erompono dal suo inesauribile amore, dirette al Padre, non soffrono alcuna interruzione. Come “nei giorni della sua vita nella carne” (Eb 5,7), così ora che è trionfante nei cieli, egli supplica il Padre celeste con non minore efficacia; ed è a lui che “ha talmente amato il mondo da dare il suo Figlio unigenito affinché chiunque crede in lui non perisca, ma abbia la vita eterna” (Gv 3,16), egli mostra il suo cuore vivo e ferito dall'amore, ben più profondamente che non lo sia stato, ormai esanime, dal colpo di lancia del soldato romano: “Per questo è stato trafitto (il tuo cuore): affinché, attraverso la ferita visibile, vedessimo la ferita invisibile dell'amore” (S. BONAVENTURA, Opusc. X: Vitis mystica, c. III, 5: Opera Omnia, Ad Claras Aquas (Quaracchi) 1898, t. VIII, p. 164; cf. S. THOMAS, Summa theol., III, q. 54, a. 4: ed. Leon., t. XI, 1903, p. 513).
Non vi può essere dunque alcun dubbio che, supplicato da tanto avvocato e con si veemente amore, il Padre celeste, “che non risparmiò il proprio Figlio ma lo diede per tutti noi” (Rm 8,32), profonderà incessantemente su tutti gli uomini le sue grazie divine.
IV. NASCITA E PROGRESSIVO SVILUPPO DEL CULTO AL CUORE DI GESÙ
1. Albori del culto al cuore di Gesù nella devozione alle piaghe sacrosante della passione
Abbiamo voluto, venerabili fratelli, proporre alla considerazione vostra e del popolo cristiano, per sommi capi, l'intima natura e le perenni ricchezze del culto al cuore sacratissimo di Gesù, richiamandoci alla dottrina della divina rivelazione come alla sua primaria sorgente. Siamo pertanto convinti che queste nostre riflessioni, dettateci dall'insegnamento stesso del Vangelo, abbiano chiaramente mostrato come questo culto si identifichi, in sostanza, col culto all'amore divino e umano del Verbo incarnato e, finalmente, col culto all'amore stesso che anche il Padre e lo Spirito Santo nutrono verso gli uomini peccatori. Poiché, come osserva l'angelico Dottore, la carità dell'augusta Trinità sta al principio e alle origini del mistero dell'umana redenzione, in quanto, influendo essa potentemente sulla volontà di Gesù Cristo, e ridondando abbondantissimamente quindi nel suo cuore adorabile, gli ispirò un identico amore, che l'indusse a dare generosamente il suo sangue, per riscattarci dalla servitù del peccato (cf. Summa theol., III, q. 48, a. 5: ed. Leon., t. XI, 1903, p. 467): “Io devo ancora essere battezzato con un battesimo, e come sono angustiato finché esso non si compia” (Lc 12,50).
È peraltro nostra persuasione che il culto tributato all'amore di Dio e di Gesù Cristo verso il genere umano, mediante il simbolo augusto del cuore trafitto del Redentore crocifisso, non sia mai stato completamente assente dalla pietà dei fedeli, benché abbia avuto la sua chiara manifestazione e la sua mirabile propagazione nella chiesa in tempi da noi non molto remoti, soprattutto dopo che il Signore stesso si degnò di scegliere alcune anime predilette, cui svelò i segreti divini di questo culto e che egli elesse a messaggere del medesimo, dopo averle ricolmate in gran copia di grazie speciali.
Sempre, infatti, vi sono state anime sommamente a Dio devote, le quali, ispirandosi agli esempi dell'eccelsa madre di Dio, degli apostoli e di illustri padri della chiesa, hanno tributato all'umanità santissima di Cristo, e in modo speciale alle ferite, aperte nel suo corpo dai tormenti della salutifera passione, il culto di adorazione, di ringraziamento e di amore.
Del resto, come non riconoscere nelle parole stesse: “Signore mio e Dio mio” (Gv 20,28), pronunziate dall'apostolo Tommaso e rivelatrici della sua improvvisa trasformazione da incredulo in fedele, un'aperta professione di fede, di adorazione e di amore, che dall'umanità piagata del Salvatore si elevava sino alla maestà della divina Persona?
Se però il cuore trafitto del Redentore dovette sempre esercitare un potente stimolo al culto verso il suo amore infinito per il genere umano, poiché per i cristiani di tutti i tempi hanno valore le parole del profeta Zaccaria, dall'evangelista Giovanni riferite al Crocifisso: “Volgeranno lo sguardo a colui che hanno trafitto” (Gv 19,37; cf. Ze 12,10), è doveroso tuttavia riconoscere che soltanto gradualmente esso venne fatto oggetto di un culto speciale, come immagine dell'amore umano e divino del Verbo incarnato.
2. Il culto al s. Cuore nel medioevo e nei secoli seguenti
Volendo ora soltanto accennare alle tappe gloriose percorse da questo culto nella storia della pietà cristiana, occorre anzitutto ricordare i nomi di alcuni di coloro, che ben si possono considerare come gli antesignani di questa devozione; la quale, in forma privata, ma in modo graduale sempre più vasto, andò diffondendosi in seno agli istituti religiosi. Così, ad esempio, sono benemeriti del sorgere e dell'espandersi del culto al cuore sacratissimo di Gesù san Bonaventura, sant'Alberto Magno, santa Geltrude, santa Caterina da Siena, il beato Enrico Susone, san Pietro Canisio, san Francesco di Sales. A san Giovanni Eudes si deve la composizione del primo ufficio liturgico in onore al cuore sacratissimo di Gesù, la cui festa solenne fu per la prima volta celebrata, col beneplacito di molti vescovi della Francia, il 20 ottobre del 1672. Ma fra tutti i promotori di questa nobilissima devozione merita di essere posta in speciale rilievo santa Margherita Maria Alacoque, poiché al suo zelo, illuminato e coadiuvato da quello del suo direttore spirituale, il beato Claudio de la Colombière, si deve indubbiamente se questo culto, già così diffuso, ha raggiunto lo sviluppo che desta oggi l'ammirazione dei fedeli cristiani e ha rivestito le caratteristiche di omaggio, di amore e di riparazione, che lo distinguono da tutte le altre forme della pietà cristiana. (Cf. Litt. Enc. Miserentissimus Redemptor: AAS 20 (1928), pp. 167-168)
Basta questo rapido sguardo ai primordi e al graduale sviluppo del culto al cuore sacratissimo di Gesù, per renderci pienamente convinti che il suo mirabile progresso è dovuto anzitutto al fatto che esso fu trovato in tutto conforme all'indole della religione cristiana, che è la religione dell'amore. Tale culto, quindi, non può dirsi originato da rivelazioni private, né si deve pensare che esso sia apparso quasi all'improvviso nella vita della chiesa; ma è scaturito spontaneamente dalla viva fede e dalla fervida pietà, che anime elette nutrivano verso la persona del Redentore e verso quelle sue gloriose ferite che ne testimoniano nel modo più eloquente l'amore immenso dinanzi allo spirito contemplativo dei fedeli. Pertanto, le rivelazioni, di cui fu favorita santa Margherita Maria, non aggiunsero alcuna nuova verità alla dottrina cattolica. Ma la loro importanza consiste nel fatto che il Signore – mostrando il suo cuore sacratissimo – si degnò di attrarre in modo straordinario e singolare le menti degli uomini alla contemplazione e alla venerazione dell'amore misericordiosissimo di Dio per il genere umano. Infatti, mediante una così eccezionale manifestazione, Gesù Cristo espressamente e ripetutamente indicò il suo cuore come un simbolo atto a stimolare gli uomini alla conoscenza e alla stima del suo amore; e insieme lo costituì quasi segno e caparra di misericordia e di grazia per i bisogni spirituali della chiesa nei tempi moderni.
3. Approvazione pontificia della festa del s. Serce
Del resto, una prova evidente che questo culto trae la sua linfa vitale dalle radici stesse del dogma cattolico è resa dall'approvazione della festa liturgica da parte della sede apostolica che ha preceduto quella degli scritti di santa Margherita Maria; in realtà, indipendentemente da ogni rivelazione privata, ma soltanto assecondando i voti dei fedeli, la Sacra Congregazione dei riti, con decreto emanato il 25 gennaio dell'anno 1765, e approvato dal nostro predecessore Clemente XIII il 6 febbraio dello stesso anno, concedeva all'episcopato della Polonia e all'arciconfraternita romana del S. Cuore la facoltà di celebrare la festa liturgica; col quale atto la Santa Sede volle che prendesse nuovo incremento un culto già vigente e florido, il cui scopo era quello di “ravvivare simbolicamente il ricordo dell'amore divino” (cf. A. GARDELLINI, Decreta authentica 1857, t. III, p. 174, n. 4579), che aveva indotto il Salvatore a farsi vittima di espiazione per i peccati degli uomini.
A questo primo riconoscimento ufficiale, dato sotto forma di privilegio e in forma limitata, un altro ne seguì a distanza quasi di un secolo, di importanza molto maggiore e in forma molto più solenne. Intendiamo parlare del decreto, già sopra menzionato, emanato dalla Sacra Congregazione dei riti il 23 agosto dell'anno 1856, con il quale il nostro predecessore Pio IX, di im, accogliendo il voto dei vescovi della Francia e di quasi tutto il mondo cattolico, estendeva alla chiesa intera la festa del cuore sacratissimo di Gesù, e ne prescriveva la degna celebrazione liturgica (cf. Decr. SC Rituum, apud N. NILLES, De rationibus festorum Sacratissimi Cordis Iesu et purissimi Cordis Mariae, Innsbruck 1885/5, t. 1, p. 167). Evento, questo, veramente meritevole di essere raccomandato al perenne ricordo dei fedeli, poiché, come ben si fa rilevare nella liturgia stessa di tale festività: “Da quel giorno il culto al cuore sacratissimo di Gesù, simile a un fiume straripante, superati tutti gli ostacoli, si sparse per tutto il mondo cattolico”.
Da quanto siamo venuti esponendo appare evidente, venerabili fratelli, che è nei testi della s. Scrittura, della tradizione e della sacra liturgia, che i fedeli devono studiarsi principalmente di scoprire le sorgenti limpide e profonde del culto al cuore sacratissimo di Gesù, se desiderano penetrarne l'intima natura e trarre dalla pia meditazione intorno ad essa alimento ed incremento del loro religioso fervore. Grazie a questa assidua e altamente luminosa meditazione l'anima fedele non potrà non giungere a quella soave conoscenza della carità di Cristo, nella quale è riposta la pienezza della vita cristiana, come, edotto dalla propria esperienza, insegna l'apostolo quando scrive: “In vista di ciò io piego le ginocchia davanti al Padre del signore nostro Gesù CristoÖ perché vi conceda, secondo la ricchezza della sua gloria, di essere dal suo Spirito fortemente corroborati nell'uomo interiore, e faccia sì che Cristo dimori nei vostri cuori per mezzo della fede, e voi, radicati e fortificati nell'amore, siate resi capaci … di conoscere l'amore di Cristo che sorpassa ogni scienza, affinché siate ricolmi di tutta la pienezza di Dio” (Ef 3,14.16-19). Di questa universale pienezza di Dio è appunto immagine splendidissima il cuore stesso di Gesù Cristo: pienezza cioè di misericordia, propria della nuova Alleanza, nella quale “apparve la benignità e l'amore per gli uomini del Salvatore nostro Dio” (Tt 3,4), poiché: “Dio non ha mandato il Figlio suo nel mondo per giudicare il mondo, ma perché il mondo sia salvato per mezzo di lui” (Gv 3,17).
4. Spiritualità e nobiltà del culto al s. Cuore di Gesù
Fu dunque costante persuasione della chiesa, maestra agli uomini di verità, fin da quando emanò i suoi primi atti ufficiali riguardanti il culto del cuore sacratissimo di Gesù, che gli elementi essenziali di esso, cioè gli atti di amore e di riparazione tributati all'amore infinito di Dio verso gli uomini, lungi dall'essere inquinati di materialismo e di superstizione, costituiscono una forma di pietà, in cui si attua perfettamente il culto quanto mai spirituale e veritiero, preannunziato dal Salvatore stesso nel suo colloquio con la samaritana: “Viene l'ora, ed è questa, in cui i veri adoratori adoreranno il Padre in spirito e verità. Tali sono appunto gli adoratori che il Padre domanda. Dio è spirito, e quelli che lo adorano lo devono adorare in spirito e verità” (Gv 4,23-24).
Non è pertanto giusto dire che la contemplazione del cuore fisico di Gesù impedisce il contatto più intimo con l'amore di Dio e che essa ritarda il progresso dell'anima sulla via che conduce al possesso delle più eccelse virtù. La chiesa respinge senz'altro questo falso misticismo, come per bocca del nostro predecessore Innocenzo XI, di fm, ha condannato la dottrina di coloro che asserivano: “Non devono (le anime di questa via interiore) compiere atti di amore verso la beata Vergine, i santi o l'umanità di Cristo; poiché, essendo tali oggetti sensibili, anche l'amore che ad essi si porta è sensibile. Nessuna creatura e nemmeno la beata Vergine ei santi, devono albergare nel nostro cuore: poiché solo Dio lo vuole occupare e possedere” (INNOCENTIUS XI, Cost. apost. Coelestis Pastor (19.11.1687): Bullarium Romanum, Romae 1734, t. VIII, 443). Coloro che così pensano sono naturalmente del parere che il simbolismo del cuore di Cristo non si estenda oltre la significazione del suo amore sensibile e che quindi non possa costituire un nuovo fondamento del culto di latria, che è riservato soltanto a ciò che è essenzialmente divino. Ora una simile concezione del valore simbolico delle sacre immagini deve apparire ad ognuno del tutto falsa, perché essa ne coarta a torto il trascendente significato. Diversamente da costoro giudicano e insegnano i teologi cattolici, di cui esprime la comune sentenza s. Tommaso quando scrive: “Alle immagini viene tributato il culto religioso, non secondo la considerazione loro assoluta, in quanto cioè sono delle realtà a sé, ma in quanto sono immagini che ci conducono fino a Dio incarnato. Ora il movimento dell'animo che ha per oggetto l'immagine, in quanto è immagine, non si arresta ad essa, ma tende fino all'oggetto da essa rappresentato. Perciò, per il fatto che alle immagini di Cristo è tributato il culto religioso, non risulta un culto di latria essenzialmente diverso, né una distinta virtù di religione” (Summa theol., II-II, q. 81, a. 3 ad 3; ed. Leon., t. IX, 1897, p. 180). È dunque alla persona stessa del Verbo incarnato che termina il culto relativo tributato alle sue immagini, siano queste le reliquie della passione, o il simulacro che tutte le vince per valore espressivo, cioè il cuore trafitto di Cristo crocifisso.
Dall'elemento quindi corporeo, che è il cuore di Gesù Cristo, e dal suo naturale simbolismo è per noi legittimo e doveroso ascendere, sorretti dalle ali della fede, non soltanto alla contemplazione del suo amore sensibile, ma ancora più in alto, fino alla considerazione e all'adorazione dei suo altissimo amore infuso; finalmente, con un'ultima dolce e sublime ascesa, elevarci sino alla meditazione e all'adorazione dell'amore divino del Verbo incarnato. Alla luce, infatti, della fede, per la quale crediamo che nella persona di Cristo esiste il connubio tra la natura umana e la divina, la nostra mente è resa idonea a concepire gli strettissimi vincoli che esistono tra l'amore sensibile del cuore fisico di Gesù e il suo duplice amore spirituale, l'umano e il divino. In realtà, questi amori non devono semplicemente considerarsi come coesistenti nell'adorabile persona del divino Redentore, ma anche come tra loro congiunti con vincolo naturale, in quanto all'amore divino sono subordinati l'umano spirituale e sensibile, e questi due ultimi riflettono in sé medesimi la somiglianza analogica del primo. Non si pretende perciò di vedere e di adorare nel cuore di Gesù l'immagine cosiddetta formale, cioè il segno proprio e perfetto del suo amore divino, non essendo possibile che l'intima essenza di questo sia adeguatamente rappresentata da qualsiasi immagine creata; ma il fedele, venerando il cuore di Gesù, adora insieme con la chiesa il simbolo e quasi il vestigio della carità divina, la quale si è spinta fino ad amare anche col cuore del Verbo incarnato il genere umano, contaminato da tante colpe.
È necessario quindi tenere sempre presente, in questo così importante ma altrettanto delicato argomento, che la verità del simbolismo naturale, in virtù del quale il cuore fisico di Gesù entra in un nuovo rapporto con la persona del Verbo, riposa tutta sulla verità primaria dell'unione ipostatica; intorno a cui non si può nutrire alcun dubbio, se non si vogliono rinnovare gli errori, più volte dalla chiesa condannati, perché contrari all'unità di persona in Cristo, nella distinzione e integrità delle due nature.
Tale fondamentale verità ci fa comprendere come il cuore di Cristo sia il cuore di una persona divina, cioè del Verbo incarnato, e che pertanto rappresenta l'amore che egli ha avuto ed ha ancora per noi. È proprio per questa ragione che il culto da tributarsi al cuore sacratissimo di Gesù è degno di essere stimato come l'espressione ideale (absolutissima professio) di tutto il cristianesimo. Questa è, infatti, la religione di Gesù, tutta imperniata sull'Uomo-Dio mediatore, cosi che non si può giungere al cuore di Dio se non passando per il cuore di Cristo, conforme a quanto egli ha affermato: “Io sono la via, la verità e la vita. Nessuno viene al Padre se non per mezzo di me” (Gv 1416). Ciò presupposto, è facile concludere che il culto al cuore sacratissimo di Gesù non è in sostanza che il culto dell'amore che Dio ha per noi in Gesù, ed è insieme la pratica del nostro amore verso Dio e verso gli altri uomini. In altre parole, tale culto si propone l'amore di Dio come oggetto di adorazione, di azione di grazie e di imitazione; e inoltre considera la perfezione del nostro amore per Dio e per il prossimo come la meta da raggiungere mediante la pratica sempre più generosa del comandamento nuovo, lasciato dal divino Maestro agli Apostoli quasi in sacra eredità, allorché disse loro: “Io vi dò un comandamento nuovo: Amatevi gli uni gli altri, come io ho amato voi… Ecco il mio comandamento: Amatevi scambievolmente, come io ho amato voi” (Gv 13,34; 15,12). Comandamento veramente nuovo e proprio di Cristo, poiché, come osserva l'Aquinate: “La differenza tra il Nuovo e il Vecchio Testamento è tutta sommata in una breve parola; come infatti è detto in Geremia: “lo stringerò con la casa di Israele una nuova alleanza” (Ger 31,31). Che poi anche nel Vecchio Testamento si praticasse tale comandamento sotto l'impulso di un timore e di un amore santo, è da attribuirsi al Nuovo Testamento: perciò questo comandamento esisteva già nell'antica legge, non però come sua prerogativa, ma piuttosto come preludio e preparazione della nuova” (Comment. in Evang. S. Ioannis, c. XIII, lect. VII, 3: ed. Parmae, 1860, t. X, p. 541).
V. AMMONIMENTI ED ESORTAZIONI PER UNA PRATICA PIÙ ILLUMINATA E PIÛ ESTESA DEL CULTO AL CUORE SS. DI GESÙ
1. Invito a meglio comprendere e attuare le varie forme di devozione al Cuore di Gesù
Prima di por fine a così belle e consolanti riflessioni sull'autentica natura e singolare eccellenza del culto al cuore sacratissimo di Gesù, noi, pienamente consapevoli dell'ufficio apostolico affidato per la prima volta al beato Pietro, dopo che questi ebbe resa al Salvatore divino una triplice professione di amore, crediamo opportuno rivolgere a voi nuovamente, venerabili fratelli, e per mezzo vostro a quanti stimiamo nostri dilettissimi figli in Cristo, una parola di esortazione, affinché vi studiate di promuovere quest'eccellentissima devozione, dalla quale attendiamo copiosissimi frutti spirituali anche per i nostri tempi.
In realtà, se gli argomenti, sui quali si fonda il culto tributato al cuore trafitto di Gesù, saranno debitamente ponderati, dovrà ad ognuno apparire manifesto che non si tratta di una qualsiasi pratica di pietà, che sia lecito posporre ad altre o tenere in minor conto, ma di una forma di culto sommamente idoneo al raggiungimento della perfezione cristiana. Poiché, se “la devozione – secondo il suo concetto teologico tradizionale, espresso dall'angelico Dottore – non sembra essere altro che la pronta volontà di dedicarsi a quanto riguarda il servizio di Dio” (Summa theol., II-II, q. 82, a. 1: ed. Leon., t. IX. 1897, p. 187), quale servizio di Dio più obbligatorio e più necessario si può immaginare, e in pari tempo più nobile e dolce, di quello reso al suo amore9 E quale servizio si può inoltre pensare più gradito ed accetto a Dio di quello che consiste nell'omaggio alla carità divina, e che viene reso per amore, dal momento che ogni servizio reso liberamente è, in un certo senso, un dono, e “l'amore costituisce il primo dono, fonte di ogni donazione gratuita”? (Summa theol., I, q. 38, a. 2: ed. Leon.. t. IV, 1888, p. 393) È degna dunque di essere tenuta in grande onore quella forma di culto, grazie alla quale l'uomo è in grado di onorare e amare maggiormente Dio e di consacrarsi più facilmente e prontamente al servizio della divina carità; tanto più, poi, se si tiene presente che il Redentore stesso si è degnato di proporla e di raccomandarla al popolo cristiano, ei sommi pontefici con atti memorandi l'hanno protetta e ricolmata di grandi lodi. Farebbe pertanto cosa temeraria e perniciosa, e offensiva per Dio, chi nutrisse minore stima per un cosi insigne beneficio elargito da Gesù Cristo alla sua chiesa.
Stando così le cose, non vi può essere alcun dubbio per i fedeli, che, tributando il loro ossequio al cuore sacratissimo del Redentore, essi soddisfino in pari tempo al dovere grandissimo che hanno di servire Dio e di consacrare al loro Creatore e Redentore se stessi e tutta la propria attività, sia interna sia esterna, e in tal modo mettano in pratica il precetto divino: “Ama il Signore Dio tuo, con tutto il tuo cuore, con tutta la tua anima, con tutta la tua mente e con tutta la tua forza” (Mc 12,30; Mt 22,37). Così facendo, i fedeli sono altresì sicuri di non avere come principale motivo della loro consacrazione al servizio divino alcun vantaggio personale corporale o spirituale, temporale o eterno, ma la stessa bontà di Dio, cui procurano di rendere ossequio con atti di amore, di adorazioni e di debite azioni di grazie. Se così non fosse, il culto al cuore sacratissimo di Gesù non risponderebbe più all'indole genuina della religione cristiana, poiché allora l'uomo non avrebbe in tale culto soprattutto di mira l'ossequio da rendere all'amore di Dio; e pertanto dovrebbero essere ritenute come giuste le accuse di eccessivo amore e di troppa sollecitudine di sé medesimi, mosse talvolta a coloro che mal comprendono o meno rettamente praticano una forma di devozione di per sé nobilissima. Si deve perciò ritenere da tutti fermamente che il culto al cuore sacratissimo di Gesù non consiste principalmente in devote pratiche esteriori, né esso deve essere ispirato anzitutto dalla speranza di propri vantaggi, poiché anche questi benefici il Salvatore divino li ha assicurati mediante private promesse, affinché gli uomini fossero spinti a compiere con maggiore fervore i principali doveri della religione cattolica e per ciò stesso provvedessero nel modo migliore al proprio spirituale vantaggio.
Sproniamo dunque tutti i nostri dilettissimi figli in Cristo a praticare con fervore questa devozione, sia coloro che già sono assuefatti ad attingere le acque salutari che sgorgano dal cuore del Redentore, sia specialmente coloro che, a guisa di spettatori, stanno tuttora osservando con animo curioso ed esitante questo consolante spettacolo. Riflettano essi attentamente che si tratta di un culto, come abbiamo sopra fatto osservare, che già da molto tempo si è diffuso nella chiesa e che affonda profondamente le sue radici nelle pagine stesse del Vangelo; di un culto, che apertamente si accorda con l'insegnamento della tradizione e della sacra liturgia e che gli stessi romani pontefici hanno esaltato con molteplici ed altissime lodi; né si contentarono essi di istituire la festa in onore al cuore augustissimo del Redentore e di estenderla alla chiesa universale, ma si fecero inoltre gli autori della solenne consacrazione del genere umano al sacratissimo cuore (cf. LEO XIII, Enc. Annum sacrum: Acta Leonis 19 (1900), p. 71s; Decr. SC Rituum, 28 iun. 1899: Decr. auth., III, n. 3712; PIUS XI, Enc. Miserentissimus Redemptor: AAS 20 (1928), p. 177s; Decr. SC Rituum, 29 ian. 1929: AAS 21 (1929), p. 77). Questo culto, finalmente, ha in suo favore una messe di copiosissimi e allietanti frutti spirituali che ne sono derivati alla chiesa, cioè: innumerevoli ritorni di anime alla pratica della religione cristiana, rinvigorimento della fede in molti spiriti, più intima unione dei fedeli col nostro amabilissimo Redentore; tutti questi frutti, soprattutto in questi ultimi decenni, sono apparsi in una forma esuberante e commovente.
Nel contemplare un sì meraviglioso spettacolo, costituito dalla pietà sempre più fervorosa e estesa di ogni ceto dei fedeli cristiani verso il cuore sacratissimo di Gesù, l'animo nostro si sente indubbiamente ricolmo di ineffabile conforto; e dopo aver rese le dovute grazie al Redentore nostro per i tesori infiniti e per la sua bontà, non possiamo tralasciare di esprimere la nostra paterna compiacenza a tutti coloro, sia chierici sia laici, che hanno cooperato efficacemente all'incremento di questo culto.
2. Massima utilità dei culto al s. Cuore per le necessità attuali della chiesa
Ma, venerabili fratelli, nonostante che la devozione verso il cuore sacratissimo di Gesù abbia prodotto copiosi frutti di spirituale rinnovamento nella vita cristiana, a nessuno può sfuggire che la chiesa militante in questo mondo, e soprattutto l'umano consorzio, non ha raggiunto quella perfezione morale, che risponda ai voti e ai desideri manifestati da Gesù Cristo, mistico sposo della chiesa e redentore del genere umano. Non pochi infatti sono i figli della chiesa che ne deturpano con numerose macchie e rughe quel volto, che in sé medesimi portano; non tutti i fedeli cristiani risplendono per santità di costumi, cui tuttavia sono divinamente chiamati; non tutti i peccatori sono ritornati alla casa paterna malamente abbandonata, per ivi rivestire la “veste più bella” (Lc 15,22) e ricevere l'anello, simbolo della propria fedeltà allo Sposo dell'anima loro; né tutti gli infedeli sono stati inseriti come membra nel corpo mistico di Cristo. E ciò non basta. Poiché, se da un lato il nostro animo è vivamente addolorato allo spettacolo della tiepidezza dei buoni, sedotti dai falsi amori del secolo, che raffreddano e finalmente estinguono la fiamma della divina carità nei loro cuori, dall'altro è ancor più rattristato nel rimirare le macchinazioni degli uomini empi, i quali, più che per il passato, sembrano eccitati dal nemico stesso infernale nel loro implacabile e aperto odio contro Dio, contro la chiesa, e specialmente contro colui, che sulla terra è il legittimo vicario del divino Redentore e rappresentante della sua carità presso gli uomini, secondo la ben nota sentenza del vescovo e dottore della chiesa di Milano: “(Pietro) è infatti interrogato su ciò di cui gli altri potevano dubitare, ma il Signore non dubita; il quale interroga non per imparare, ma per insegnare a colui che, dovendo egli salire al cielo, lasciava a noi come vicario del suo amore” (S. AMBROSIUS, Expos. in Ev. sec. Lucam, l. X, n. 175: PL 15, 1942).
In verità, l'odio contro Dio e contro i suoi legittimi rappresentanti è il delitto più nefando di cui si possa macchiare l'uomo, creato ad immagine e somiglianza di Dio e destinato al godimento della sua perfetta e perenne amicizia in cielo; infatti con l'odio contro Dio l'uomo si allontana completamente dal sommo Bene e viene spinto ad allontanare da sé e dai suoi simili tutto ciò che viene da Dio, con Dio unisce, e al godimento di Dio conduce: la verità, la virtù, la pace e la giustizia (cf. S. THOMAS, Summa theol., II-II, q . 34. a. 2: ed. Leon_ t. VIII, 1895, p. 274).
Orbene, nel vedere che, purtroppo, il numero di coloro che si professano nemici di Dio va oggi crescendo, e che i principi del materialismo teorico e pratico si vanno spargendo sempre di più; dinanzi allo spettacolo dell'esaltazione delle cupidigie più sfrenate, come meravigliarsi che si vada raffreddando nell'animo di molti la carità, che è la legge suprema della religione cristiana, il fondamento solidissimo della vera e perfetta giustizia, la sorgente sovrana della pace e delle caste delizie? Del resto il Salvatore stesso ha ammonito: “Per il moltiplicarsi delle iniquità si raffredderà la carità di molti” (Mt 24,12).
3. Il culto al s. cuore di Gesù, vessillo di salvezza anche per il mondo moderno
Dinanzi allo spettacolo di tanti mali, che oggi, più che nel passato, travagliano individui, famiglie, nazioni e il mondo intero, dove mai, venerabili fratelli, cercheremo il rimedio? Si potrà forse trovare una devozione più eccellente dei culto al cuore augustissimo di Gesù, più conforme all'indole propria della religione cattolica, più idonea a sovvenire le odierne necessità della chiesa e del genere umano? Ma, quale atto di omaggio religioso più nobile, più dolce, più salutare del culto sullodato, dal momento che esso è tutto rivolto alla stessa carità di Dio? (cf. Enc. Miserentissimus Redemptor: AAS 20(1928), p. 166) Finalmente, quale stimolo più potente della carità di Cristo – che la pietà verso il cuore sacratissimo di Gesù fomenta e accresce ogni giorno più – per spingere i fedeli alla perfetta osservanza della legge evangelica, senza la quale, come ammoniscono saggiamente le parole dello Spirito Santo: “Opera della giustizia sarà la pace” (Is 32,17), non è possibile instaurare la vera pace tra gli uomini?
Pertanto, seguendo l'esempio del nostro immediato predecessore, piace anche a noi di rivolgere a tutti i nostri dilettissimi figli in Cristo le parole ammonitrici con le quali Leone XIII, di im, al tramonto del secolo scorso, esortava tutti i fedeli cristiani e quanti sono sinceramente solleciti della propria salvezza, e di quella della civile società: “Ecco che oggi si offre agli sguardi un altro consolantissimo e divinissimo segno, vale a dire: il cuore sacratissimo di Gesù … rilucente di splendidissimo candore in mezzo alle fiamme. In esso sono da collocarsi tutte le speranze: da esso è da implorare e attendere la salvezza dell'umanità” (Enc. Annum sacrum: Acta Leonis 19 (1900), p. 79; Enc. Miserentissimus Redemptor: AAS 20 (1928), p. 167).
È altresì vivissimo nostro desiderio che quanti si gloriano del nome di cristiani e intrepidamente combattono per stabilire il regno di Cristo nel mondo, stimino l'omaggio di devozione al cuore di Gesù come vessillo di unità, di salvezza e di pace. Però, nessuno pensi che con tale ossequio venga arrecato alcun pregiudizio alle altre forme di pietà, con le quali il popolo cristiano, sotto l'alta direzione della chiesa, onora il Redentore divino. Al contrario, una fervida devozione verso il cuore di Gesù alimenterà e promuoverà il culto alla sacratissima croce, come pure l'amore verso l'augustissimo sacramento dell'altare. E in verità possiamo asserire – ciò che del resto è anche mirabilmente illustrato dalle rivelazioni, di cui Gesù Cristo volle favorire santa Geltrude e santa Margherita Maria – che nessuno potrà capire adeguatamente Gesù crocifisso, se non colui a cui si schiudono i mistici penetrali del suo cuore. Né si potrà facilmente comprendere la forza dell'amore che ha spinto il Salvatore a farsi nostro spirituale alimento, se non coltivando una speciale devozione verso il cuore eucaristico di Gesù, il quale ci ricorda appunto, come ben si esprimeva il nostro predecessore di fm Leone XIII, “l'atto di suprema dilezione col quale il nostro Redentore, profondendo tutte le ricchezze del suo cuore, allo scopo di stabilire tra noi la sua dimora sino alla fine dei secoli, istituì l'adorabile sacramento dell'Eucaristia” (Litt. Apost. quibus Archisodalitas a Corde Eucharistico Iesu ad S. Ioachini de Urbe erigitur, 17 febr. 1903: Acta Leonis 22 (1903), p. 307s; cf. Enc. Mirae caritatis (28 maii 1902): Acta Leonis 22 (1903), p. 116). E, infatti, “l'Eucaristia non è da stimarsi una particella minima del suo cuore, tanto grande essendone stato l'amore coi quale ce l'ha donata” (S. ALBERTUS M., De Eucharistia, dist. VI, tr. 1, c. 1: Opera Omnia, ed. Borgnet, vol. 38, Parisiis 1890, p. 358).
Finalmente, mossi dal veemente desiderio di opporre validi presidi contro le empie macchinazioni dei nemici di Dio e della chiesa, come pure di ricondurre sul sentiero dell'amore di Dio e del prossimo famiglie e nazioni, non esitiamo a proporre la devozione al cuore sacratissimo di Gesù come la scuola più efficace della divina carità. Su questa carità divina deve poggiare, come su solido fondamento, quel regno di Dio che occorre stabilire nelle coscienze dei singoli uomini, nella società domestica e nelle nazioni, secondo il sapientissimo ammonimento dello stesso nostro predecessore di pm: “Il regno di Gesù Cristo trae forza e bellezza dalla carità divina: amare santamente e ordinatamente è il suo fondamento e il suo fastigio. Da ciò derivano necessariamente le seguenti norme: adempiere inviolabilmente i propri doveri; non fare ingiustizia ad alcuno, stimare i beni umani come inferiori ai divini; anteporre l'amor di Dio a tutte le cose” (Enc. Tametsi: Acta Leonis 20 (1900), p . 303).
Affinché poi il culto verso il cuore augustissimo di Gesù porti più copiosi frutti di bene nella famiglia cristiana e in tutta la società umana, si facciano un dovere i fedeli di associarvi intimamente la devozione al cuore immacolato della Genitrice di Dio. È, infatti, sommamente conveniente che, come Dio ha voluto associare indissolubilmente la beatissima vergine Maria a Cristo nel compimento dell'opera dell'umana redenzione, in guisa che la nostra salvezza può ben dirsi frutto della carità e delle sofferenze di Gesù Cristo, cui erano strettamente congiunti l'amore ei dolori della madre sua; così il popolo cristiano, che da Cristo e da Maria ha ricevuto la vita divina, dopo aver tributati i dovuti omaggi al cuore sacratissimo di Gesù, presti anche al cuore amantissimo della celeste Madre consimili ossequi di pietà, di amore, di gratitudine e di riparazione. In armonia con questo sapientissimo e soavissimo disegno della Provvidenza divina noi stessi volemmo solennemente dedicare e consacrare la santa chiesa e il mondo intero al cuore immacolato della beata vergine Maria (cf. AAS 34 (1942), p. 345s)
4. Invito a una degna celebrazione del I centenario della festa dei s. Serce
E poiché nel corso di quest'anno, come abbiamo più sopra accennato, si compie felicemente un secolo da quando, per disposizione del nostro predecessore di fm Pio IX, la festa del cuore sacratissimo di Gesù si celebra in tutta la chiesa, è desiderio nostro vivissimo, venerabili fratelli, che questa centenaria ricorrenza sia ricordata dal popolo cristiano, dappertutto e solennemente con pubblici omaggi di adorazione, di ringraziamento e di riparazione da offrirsi al cuore divino di Gesù. Queste manifestazioni poi di cristiano giubilo e di cristiana pietà dovranno indubbiamente essere celebrate con specialissimo fervore – in comunione tuttavia di carità e di preghiera coi fedeli della chiesa universale – in quella nazione, in cui, non senza un arcano disegno di Dio, ebbe i natali quella santa vergine, che fu promotrice e aralda infaticabile di questa devozione.
Frattanto, confortati da soavissima speranza e già pregustando con l'animo quei frutti spirituali che, come confidiamo, deriveranno copiosi alla chiesa dal culto al cuore sacratissimo di Gesù – purché sia rettamente compreso e fervidamente praticato, conformemente abbiamo esposto – innalziamo supplichevoli preci a Dio, affinché si degni di assecondare questi ardentissimi nostri voti col valido sostegno delle sue grazie; esprimiamo inoltre il voto che, col favore dell'Altissimo, la pietà dei fedeli verso il cuore sacratissimo di Gesù ritragga dalle celebrazioni di quest'anno un sempre maggiore incremento e più ampiamente si espanda su tutti nel mondo intero il soavissimo suo impero e regno: “regno cioè di verità e di vita; regno di santità e di grazia; regno di giustizia, di amore e di pace” (Ex Miss. Rom., Praef. Iesu Christi Regis).
Quale auspicio poi di questi doni celesti, sia a voi personalmente, venerabili fratelli, sia al clero ea tutti i fedeli affidati alle vostre cure pastorali, e particolarmente a coloro che si studiano con ogni mezzo di promuovere e accrescere il culto verso il cuore sacratissimo di Gesù, impartiamo con tutta l'effusione dell'animo l'apostolica benedizione.
Roma, presso S. Pietro, 15 maggio 1956, anno XVIII del Nostro pontificato.
PIO PP. XII




